Historia miasta  po 1945
Dnia 5 maja 1945 roku armia radziecka zajęła Świnoujście. Jesienią 1945 r. ustanowiony został polski zarząd. Do tego czasu żyło na wyspie Wolin i w Świnoujściu około 30.000 Niemców.
 W początkach 1950 było jeszcze około 500 – 600 Niemnców. Zatrudnieni byli przeważnie w rosyjskiej bazie wojennej jako t.zw. specjaliści a część zatrudniało miasto i port. Jednkże przy napływającej ludności polskiej, nie mieli oni lekkiego życia. Od 1950 roku pozostali tylko ci, którzy mogli udowodnić polskie pochodzenie.
 Lata powojenne nie były też lekkie dla polskich mieszkańców. Wiele czynników utrudniało odbudowę i rozwój miasta. Bliskość granicy, stała obecność wielkiego rosyjskiego i polskiego garnizonu, stanowiły utrudnienie i związane też było z ograniczeniem ruchu ludności. Urządzenia portowe, jak też dzielnica zdrojowa, pozostawały w wyłącznym użytkowaniu radzieckich oddziałów.
 W 1848 roku władze polskie rozpoczęły budowę bazy rybołówstwa morskiego na wschodnim brzegu Świny. Powstawały hale produkcyjne, chłodnie i składowiska. W okresie późniejszym powstał tu kombinat rybacki „Odra” , zatrudniający w okresie swego nawiększego rozwoju 6.000 osób i dający 30 % połowów całego polskiego rybołówstwa morskiego.
 Inwestycja ta przyśpieszyła znacząco odbudowę miasta, która po 1958 była już bardzo widoczna. Zniesienie obowiązujących w strefie przygranicznej ograniczń skutkowało też bardzo korzystnie. Na gruzach miasta powstały nowe osiedla.
 Duże znaczenie dla rozwoju miasta w następnych latatach miała rozbudowa portu morskiego i powstanie zespołu portowego Szczecin – Świnoujście. W wyniku rozwoju portu  ( Świnoporty I – IV ) wzrosły znacznie przeładunki , które osiągnęły wielkość 6 milionów ton rocznie.
 Zbudowano i modernizowano stocznię remontową, odlewnię żelaza, wytwórnię materiałów polimerowych. Powstały też nowe sklepy, hotele i pensjonaty .
 Po 1958 roku wojska radzieckie opuściły dzielnicę nadmorska, do wyremontowanych pensjonatów przybywać zaczęły tysiące, gości urlopowych i turystów, co podniosło znacznie dobrobyt mieszkańców. Świnoujście obok Sopotu i Kołobrzegu zaliczone zostało do najbardziej wziętych kapielisk polskich.
   Rozwijało się także życie kulturalne i duchowe. Rosła liczba szkół podstawowych i średnich, powołanio liceum medyczne, szespół szkół zawodowyc i szkół morskich, rosła liczba coraz lepiej przygotowanych do zwodu nauczycieli. Powstał Miejski Dom Kultury, sieć bibliotek publicznych , Młodzieżowy Dom Kultury, muzeum i liczne kluby i świetlice środowiskowe. Bardzo znacząco rosła liczba ludzi z wyższym wykształceniem, którzy tu przynieśli swoje aspiracje i poptrzeby duchowe. Wraz z tym, Świnoujście stawało się miejscem festiwali, plenerów malarskich i licznych inicjatyw kulturalnych. Szczególnie głośnym okazały się Festiwal Kulturalny Młodzieży Akademickiej (FAMA), coroczny przegląd piosenki żeglarskiej „Wiatrak” i wiele jeszcze innych przedsięwzięć kulturalnych.
 W minionych 60 latach u ujścia Świny rozwinęło się miasto o nowym innym niż przed wojną charakterze. Zdobyło ono duże znaczenie kulturalne i gospodarcze w kraju, jako miasto młodych, dobrze wykształconych energicznych ludzi.
 W grudniu 1992 roku ostatnie jednostki Armii Czerwonej opuściły miasto. Wykorzystanie opuszczonych koszar, urządzeń i wielu mieszkań, pomogło złagodzić nieco problemy mieszkaniowe i komunalne miasta. Zapoczątkowana w 1989 r. przebudowa polityczna i gospodarcza kraju, odbiła się również na Świnoujsciu. Wiele zakładów i instytucji ( w tym także PPDiUR „Odra” ) uległo likwidacji, inne jeszcze poszukują nowych rostrzygnięć i dróg rozwoju. W około 45. 000 mieszkańców liczacym Świnoujściu istnieje ponad 15 %- we bezrobocie, fakt który jest boleśnie odczuwany Nowe zasady wolnego rynku nie od razu pozytywnie skutkuja i nie przez wszystkich są jednakowo przyjmowane.
 Po wejściu do struktur Unii Europejskiej miasto stanęło wobec nowych, ważnych dla jego przyszłosci  wyzwań i rozstrzygnięć. Czy szansą miasta jest turystyka, handel, intensywne wykorzystanie portu, wspaniałe środowisko, czy też są inne, jeszcze nie całkiem odkryte możliwości ? To okaże czas Pewnym w każdym razie jest to, iż bliskość granicy przynosi miastu i jego mieszkańcom korzyści. Miliony niemieckich turystów ożywiają gospodarczo Świnoujście i swymi pieniędzmi podnoszą dobrobyt mieszkaćów Jako bardzo pozytywne zjawisko piszący odnajduje to, że przeszłość tego regionu nie jest już kwestionowana i nie jest elementem manipulacji politycznej. Wraz z tym dochodzi do zrozumienia a nawet zadzierżgnięcia nici sytmpatii między dawnymi a nowymi mieszkańcami miasta i budowy swoistych mostów porozumienia. Być może w tym tkwi też szansa tego miasta leżącego na kresach Polski ale w centrum Europy.
Dr Józef Pluciński, Świnoujście.

Życie i praca w Świnoujściu w latach 1945 – 1951 widziane z niemieckiej strony.
Bezpośrednio po bombardowaniu Świnoujścia w dniu 12 marca 1945 r. nastąpił powszechny chaos i dochodziło do plądrowania. Sprawcy, którym to udowodniono zostali w trybie doraźnym skazani na śmierć i powieszeni. Publiczne egzekucje miały miejsce na boisku naprzeciw Sali gimnastycznej przy Blücherstrasse ( dziś ulica Piłsudskiego). Kilka miesięcy potem, 4 maja 1945 roku miasto zostało zajęte bez walki przez oddziały sowieckie, które wkroczyły od strony Wolgastu. Weszli więc jako zwycięzcy dawni pokrzywdzeni, którym  przez niemiecką agresję zostały wyrządzone wielkie cierpienia. Krótko przedtem, miasto opuściły drogą morską ostatnie oddziały Wehrmachtu i Waffen-SS. Większość mieszkańców także uciekła. Tylko stosunkowo niewielka liczba mieszkańców zdecydowała się zaryzykować pozostanie i niebezpieczeństwo, przed którym ostrzegała narodowo-socjalistyczna propaganda. Ze strachu dochodziło do wielu przypadków samobójstw, ginęły nawet całe rodziny.
Zwycięzcy, którzy swymi śpiewami i tańcem świętowali wielkie zwycięstwo, stosunkowo szybko zaprowadzili swoje porządki, łącznie z wprowadzeniem czasu moskiewskiego. Kto jeszcze zatem posiadał zegarek, musiał przestawić go o dwie godziny, jeśli chciał być w zgodzie z przepisami. Ale zbyt wielu takich nie było, jeszcze do dziś dźwięczą w uszach tych, którzy wówczas tu byli  rosyjskie żądania : „ Uri, Uri ” względnie „Frau komm !” ( „Zegarki, zegarki „ i „ Kobieto chodź tu”). W zniszczonym w 60% mieście, w lecie 1945 r. żyło się znacznie gorzej niż tysiącom innych Niemców. Ze zrozumiałych względów, przez dłuższy czas stosunki między mieszkańcami, a władzami  okupacyjnymi, były napięte.  Dla większości ludzi było trudno, a niejednokrotnie niemożliwym, traktować zwycięstwo armii sowieckiej jako wyzwolenie od faszyzmu. Niemcy byli, często nie całkiem ochotniczo, mobilizowani do odbudowy, niezbędnej części miejskiej infrastruktury, za co otrzymywali potem jedzenie. Jako szczególnie ważne postawione została odbudowa zaopatrzenia w wodę pitną i energię elektryczną. Także uruchomienie piekarń, szpitala przy Heysestrasse ( dziś ul. Wyspiańskiego ), latarni morskiej, połączenia kolejowego z pozostałą częścią wyspy, portu, magazynów paliw, rzeźni, jak też pozbycie się składów materiałów wojennych i niewypałów, należały do priorytetowych zadań. No i naturalnie oddziały okupacyjne musiały otrzymać niezbędne zaopatrzenie. Do 6 października 1945 r., to jest do momentu przejęcia miasta przez Polaków, władze okupacyjne miały decydujący wpływ na wszystko co się w mieści działo. Powołany też został niemiecki  zarząd miasta. Burmistrzem został sprzedawca papierosów Schuhart, landratem były kelner Willy Stange, który już jesienią 1945 r. został on pozbawiony tej funkcji. Dla zilustrowania tego, jakie kryteria stosowano przy wyborze na te funkcje, służyć może przykład z oddalonej o 12 km wsi Retzow. Tam to, na funkcję burmistrza został osadzony przez Rosjan powszechnie znany nicpoń, tylko dlatego, że podczas wkraczania Armii Czerwonej, jako jedyny wywiesił z okna czerwoną flagę. Wymieniony wcześniej pan Stange, nazywany przez ludzi „ „hersztem zbójców”, kilka lat później, w październiku 1948 r. w piśmie skierowanym do ministra spraw wewnętrznych w Schwerinie, Hansa Warnke , został oskarżony o rozbój i udowodnione morderstwo. Generalny prokurator ze Schwerina postanowił jednakowoż, że nie zostały przedstawione żadne nowe informacje, które by stanowiły podstawę do rewizji wyroku z 1946 r. na podstawie którego Stange został skazany na 15 lat więzienia.  Por: D. Schleinert:Die Geschichte der Insel Usedom, Rostock 2005).
Wracajmy do Świnoujścia w 1945 r., Jak na terenie całej strefy okupacyjnej, zostały także tu wprowadzone kartki żywnościowe. Jednakowoż i tych niewielkich racji żywnościowych niejednokrotnie brakowało, ponieważ sklepy nie były wystarczająco zaopatrywane. Już podczas dostaw towarów tworzyły się więc często długie kolejki.
Cezurę czasową dla Świnoujścia było wprowadzenie polskiego zarządu w dniu 6 października 1945 r. Początkowo Polaków było bardzo mało. Niektórzy byli robotnikami przymusowymi w Niemczech, inni przybyli jako „wypędzeni” z polskich terenów wschodnich, które po wojnie przypadły Związkowi Radzieckiemu. Kiedy zgodnie z postanowieniem Układu Poczdamskiego, ustanowiona została zachodnia granica Polski i Świnoujście odcięto od pozostałej części wyspy, dramatycznie pogorszyła się sytuacja zaopatrzeniowa pozostającej tam jeszcze ludności niemieckiej.  Zimą 1945 / 46 była okresem głodu. Na porządku dziennym  były rabunki na ludności niemieckiej, dokonywane przez uzbrojone bandy kryminalistów i maruderów. Rabowane były nie tylko przedmioty wartościowe ale też sprzęty domowe i odzież. Zapobieganie temu przekraczało możliwości władz polskich, dysponujących początkowo słabymi siłami. Żyjący tu Niemcy byli obciążeni odpowiedzialnością za wszelkie niegodziwości jakie ich rodacy czynili wcześniej w stosunku do Polaków czy Rosjan. Jeśli Niemiec był bity to reakcją było stwierdzenie: „ Patrz, to samo z nami robili Niemcy”. To powodowało ucieczkę przez granicę wielu Niemców, szczególnie młodych. Ci starsi godzili się z beznadziejnością takiego życia. Nie było w Świnoujściu niemieckiego duchownego. Ostatnią modlitwę podczas pogrzebów zmarłych Niemców odmawiał rzeźbiarz Erich Splett. Wkrótce rozpoczęła się „repatriacja” ( w zasadzie wysiedlenia ) Niemców, która trwała początkowo do 1948 roku. W Świnoujściu objęci nią zostali ci Niemcy, którzy nie byli zatrudnieni przez sowieckie jednostki okupacyjne. Niektórzy kurczowo trzymali się swojej starej ojczyzny.  Ponadto bali się oni transportu w wagonach towarowych, w których jazda trwała dni i tygodnie, co dla starszych i schorowanych nie było bezpieczne.
Miasto rozwijało się szybko jako baza sowieckiej Floty Bałtyckiej. Została ona zlikwidowana dopiero w 1992 r. Do tego czasu użytkowane były cesarskie jeszcze koszary, zajęte po przekazaniu Polakom w 1958 r. dzielnicy nadmorskiej . Od plaży do północnego skraju Parku Zdrojowego a na wschód aż do Domu Zdrojowego, rozciągał się ogrodzony sowiecki sektor z wartownikami i punktami kontrolnymi. Znajdowały się tu m.in. sanatoria i domy wypoczynkowe, mieszkania oficerów i ich rodzin oraz t.zw. „Rosyjskie sklepy”. Strefa ta była dla Polaków do połowy lat pięćdziesiątych praktycznie niedostępna.  Ze względu na wieloletnie zaniedbania, na nadmorskich wydmach zaczął porastać las, który znajduje się tam do dzisiaj. Niemcy zatrudnieni w obsłudze sowieckiej bazy, wszyscy bez wyjątku, otrzymali rosyjskie dowody osobiste, by umożliwić im  przechodzenie przez punkty kontrolne. Zaopatrzenie bazy sowieckiej marynarki w mieście dostarczano do 1950 roku początkowo drogą morską z terenów rosyjskiej strefy okupacyjnej, późniejszej NRD,. Transportowano przede wszystkim mąkę, krupy, kaszę, cukier i ziemniaki. Zwierzęta rzeźne natomiast dostarczano ciężarówkami z Anklamu lub Wolgastu. Sowieckiego personelu wojskowego istniejąca granica nie obowiązywała. Przekraczali ją między Świnoujściem i Ahlbeckiem bez żadnej kontroli, a w razie potrzeby także przez mostek na Kanale Torfowym, u podnóża wzgórza Golm.
 Zwolna też rozwijało się polskie życie gospodarcze. Nic nowego na początku wprawdzie nie zbudowano, ale stały jeszcze do wykorzystania stare budynki i zakłady. I tak ruszyła stocznia rybacka na Grüne Flache ( dziś Płw. Kosa ). Ruszyło polskie rybołówstwo, powstawały wędzarnie i sklepy. Otwarte zostały również hotele. Liczba Niemców, których warunki życia także się poprawiły i których stosunki z Polakami i żołnierzami Floty Bałtyckiej uległy polepszeniu, w okresie do 1948 r. zmniejszyła się o około 700 – 800 osób. Od tego też roku mogli się już oni zrzeszać w związku zawodowym ( FDGB – Niemiecki Wolny Związek Zawodowy). Grupa związkowa zarejestrowana była jako „Ahlbeck II” . Jej kierownictwo stanowili Paul Riemer – przewodniczący, Kurt Ramthun, zastępca, Heine Dorrin – skarbnik, i Lothar Dröse – sekretarz. Reprezentowali oni na zewnątrz i to całkiem dobrze, interesy swoich członków. Sowiecka komendantura zadbała też wreszcie o to, by Niemcy w Świnoujściu otrzymywali wschodnioniemieckie kartki żywnościowe i pieniądze w należnej kwocie. Sprawiło to, że ich zaopatrzenie było całkiem dobre, w takim stopniu, że ich pieniądze oraz otrzymywane produkty, stanowiły w mieście przedmiot wymiany. Dozwolone były nawet niemieckie występy taneczne i spektakle teatralne, które zwykle odbywały się w „Domie Fłota” dawnym hotelu „Preußenhof”. Był także niemiecki lekarza i dentysta. Istniał też związek sportowy ( kierownictwo Friedrich Krey ) i chór pod dyrekcją Waltera Giese. Od 1948 r. w niemieckiej szkole rozpoczęły się też regularne zajęcia lekcyjne. Szkoła nosiła nazwę „Ahlbeck 2 „. Lekcyje prowadzono w dzielnicy nadmorskiej, w budynku położonym naprzeciw obecnego sanatorium „Bałtyk”. Dyrektorem szkoły był Dimmel, nauczycielami Kultermann i Sauer. Ten ostatni był właścicielem ogrodnictwa przy Maasnerstrasse ( dzisiaj Kołłątaja ). W 1950 r. niemiecka ludność zamieszkująca Świnoujście mogła się czuć w miarę stabilnie. Był to jednak zwodniczy spokój.
W tym czasie w Świnoujściu osiedlało się ciągle coraz więcej Polaków, co oznaczało, że dni Niemców w mieście były policzone. Jak pisał polski historyk Józef Pluciński „ Od 1951 r. tylko ci Niemcy mogli pozostać w swoim mieście, którzy byli w stanie udowodnić swoje polskie pochodzenie”.  W  1951 r. nastąpiło wreszcie zorganizowane wysiedlenie pozostałych Niemców ze Świnoujścia. Na ten temat tak pisał Lothar Dröse: „ Od 5 lutego 1951 r. musiała moja rodzina z ciężkim sercem pozostawić nasz dom i naszą ojcowiznę. Rosjanie dostarczyli nas statkiem ze Świnoujścia do Heringsdorfu. Wyładunek nastąpił na istniejącym jeszcze wówczas starym molo. Na jedną noc zakwaterowano nas w dawnym hotelu „Michaelis”, którego obecnie już nie ma. W następnych dniach towarzyszył nam przedstawiciel władz NRD w drodze na stację i dalej do obozu przejściowego w Fürstenwalde. … Strata ojczyzny jednak bolała zawsze, im jestem starszy, tym bardziej. Odczuwam to nie tylko jako utratę miasta z którym byłem w wielkiej zażyłości, brakuje mi także ludzi z osobistego otoczenia….. Wraz z utratą wschodni-niemieckich rejonów zniknęła też miejscowa kultura, wraz ze śmiercią ostatnigo tu żyjącego człowieka umrze nie tylko miejscowy niemiecki dialekt ale także historia i tradycja tego regionu”
Pan Lothar Dröse ma bardzo duży udział w utrwaleniu historii miasta przez zachowanie listy z nazwiskami 660  ostatnich Niemców którzy w 1951 r. opuścić musieli swoją ojczyznę. Tę samą listę przekazał on też do zbiorów Muzeum Krajowego w Greifswaldzie.
Por.: Lothar Dröse; „Beiträge zur Geschichte der Stadt Swinemünde”. Autor zamieszkiwał i pracował  w Świnoujściu w latach 1945 – 1951.Także były świnoujścianin: Günther Hähle: „Swinemünde – Świnoujście Stadt zwischen den Machtblöcken 1945 bis 2000; Solingen 2001.
Ostatnio opublikowane zostały opracowanie  polsko-amerykańskiego socjologa Tomasza Grossa, jak też wywiad z Pawłem Skubiszem, historykiem z polskiego Instytutu Pamięci Narodowej. Wiosną miały być w Świnoujściu dokonane wykopaliska na terenie boiska Szkoły Podstawowej przy ul. Piastowskiej, dla ewentualnego odkrycia szczątków Niemców, którzy rzekomo zostali tu zamordowani zimą na przełomie 1945/46 r.   E.R.