Latarnia morska w Świnoujściu
Latarnia morska
W towarzyskim kręgu, przy piwie, żytniówce czy rumie patano dawniej na Uznamie:” Jak się nazywa latarnik ze Świnoujścia ?”  „Prost !„ brzmiała odpowiedź. Tu kryje się pewna gra słów. Tak faktycznie brzmiało w pewnym okresie nazwisko latarnika, ale też wyraz ten odpowiada naszemu toastowi „Na zdrowie”, albo „Zdrówko”.
W czasach satelitarnej nawigacji latarnie morskie prawie całkiem straciły swoje znaczenie. Ale one przecież są nadal !
Na Warszowie rósł niegdyś prawie 500 letni dąb szypułkowy, nazywany przez miejscowych „Dębem latarników”. Pod nim bowiem, jak głosi legenda, dawnymi laty, w upealne dni latarnicy szukali ochłody. W dawnych wiekach, rolę latarni morskiej spełniało wielkie ognisko, ułożone na jednym z nadbrzeżnych pagórków, które po zapadnięciu mroku, umożliwiał orientację, zbliżającym się do brzegu statkom. Dla polepszenia bezpieczeństwa żeglugi, wiosna 1805 roku, na wschodniej stronie wejścia do portu , wzniesiono z desek i luster konstrukcję nazwaną ‘ Świetlna budką”. Mimo tego, tylko w 1814 roku, podczas silnego sztormu, na Zatoce Pomorskiej, na podejściu do portu, rozbiło się 10 żaglowców.W kilkanaście lat potem, w 1828 r. na wschodniej stronie nowego falochronu zbudowano według projektu znanego, berlińskiego architekta Schinkla, stalową stawę świetlną, wysokości 12,5 m. Właściwą latarnię morską, zbudowano zaś w latach 1854 – 57, według planów tajnego radcy budowlanego Severina. Wznosząca się 68 metrów nad poziomem morza latarnia, posiadała 4 koncentryczne soczewki Fresnala, a źródło światła stanowiła lampa zasilana olejem rzepakowym. Na owe czasy był to majstersztyk, tak latarnictwa, jak i sztuki budowlanej. Była to bowiem najwyżasza wówczas latarnia na świecie, a i dzisiaj pozostaje praktycznie najwyższą na bałtyckim wybrzeżu. Zasięg jej światła wynosi 24 mile morskie. W latach 20-ch XX stulecia, zazainstalowano na niej oświetlenie elektryczne. Sygnał świetlny krótki – krótki – długi, uzyskiwano przez obrót płyt napędzanych urządzeniem zegarowym. Energię napędu dostarczły specjalne, wielkie odważniki., poruszające się na długich stalowych linach w specjalnych kanałach, wewnątrz latarni. Dzisiaj wszystlo napędzane jest silnikiem elektrycznym. Światło zaś, daje potężna żarówka o mocy 4200 W. Współczesny czasom budowy, kronikarz, tak pisał: „Latarnia nie ma na całym wybrzeżu Bałtyku nie ma sobie równej, dzięki smukłej sylwetce i solidnej, wartej podziwu sztuce budowlanej… Dla żeglugi jest to szczególnie użyteczna i ważna budowla, która wzniesiono za sume 60 000 talarów”.
 Wraz z upływem lat wietrzał mur latarni, szczególnie od strony nawietrznej, tak mocno, że zaczęły się pokazywać głębokie wyrwy głębokosci cegły. Koniecznym więc było, zamienienie zwietrzałej powierzchni i obudowanie całej latarni płaszczem z cegły klinkierowej. Wybrano do tego żółty klinkier ze Skromberg ( Szwecja) oraz czerwony z cegielni w Zastrow. Początkowo ośmiokątna wieża latarni uzyskała po przebudowie kształt zwężającego się walca.
 W czasie obu wojen światowych, pod latarnią podłożony był ładunek wybuchowy. Wybuch, w wypadku inwazji przeciwnika, miał „połóżyć” ją w poprzek nurtu i zamknąć go. No i oczywiście w żadnym wypadku nie mogła ona wpaść w ręce wroga.Szczęśliwie do użycia ładunków wybuchowych nie doszło. Jednakże podczas nalotu w 1945 r. latarnia uległa uszkodzeniu od pobliskich eksplozji bomb. Uszkodzenia w 1959 r. prowizorycznie naprawiono a widoczne zarysowania muru, wzmocniono cementowymi zastrzykami. Zbudowane w latach 60-ych w poblizu latarni urządzenia przeładunkowe chemikaliów, spowadowały także uszkodzenie budowli i zamknięcie go na długie lata dla zwiedzających. W latach 1997 – 2000 wieża latarni została gruntownie odrestaurowana i od jesieni 2002 roku na latarni zjawili się znowu turyści. Dziś, tak jak dawniej po ponad 300 kamiennych schodkach wchodzi się na górną galerię. Stąd zaś, przy dobrej widoczności, otwiera się wspaniały widok na Ahlbeck, Heringsdorf, Bansin, Zinowitz, ale też Greifswalder Oie a nawet kredowe klify Rugii. W kierunku na północny wschód, widoczne są strome wybrzeża wyspy Wolin i ląd stały aż po Niechorze.
 Do latarni w sezonie letnim, możemy się dostać ze strony uznamskiej stateczkiem białej floty, a z wolińskiej autobusem, odchodzącym spod dworca.
Dr Józef Pluciński